Mam mini kuchnię. Naprawdę. Ma może 4 metry kwadratowe, a może jeszcze mniej. Nie umywa się do pięknych i dizjanerskich kuchni, o nie.
Mam też niewiele wolnego czasu. Przepisy na cztery godziny przy  garnkach to nie dla mnie.
Nie mam też wielkiego budżetu. Nie sprowadzam eko żywności z drugiego końca Polski. Nic z tego.
Nie lubię udziwnień.
Etap zachwytu nad dietą bezglutenową, bezmleczną, wegetariańską i wegańską mam już za sobą.
O czym zatem będzie ten blog?
O tym, jak w małej kuchni, przy niskim budżecie i małej ilości czasu na pichcenie można wyczarować smaczne potrawy.
Zapraszam.

Komentarze

Popularne posty